Praca z kolegami
Kto z Was nie marzył by pracować z ludźmi, których się lubi, a relację są profesjonalne z zabarwieniem koleżeńskim.
Moje doświadczenia (ale wiem, że nie tylko moje) pokazują, że to wykonalne tylko w 10% przypadków. Przygniatająca większość tego typu relacji kończy się wielkim rozczarowaniem.
Zagadkę pomógł mi rozwiązać kolega, którego kiedyś poprosiłem o zrobienie grafiki do jednego z moich projektów. Bardzo dobrze się rozumieliśmy, podobał mi się jego styl i jego pomysły. Znaliśmy się od dawna, jeszcze ze wspólnej pracy u innego naszego kolegi. Współpraca przestała się jednak układać, gdy pojawiały się pierwsze opóźnienia. Dziś już nie pamiętam, czy liczone były w tygodniach, czy raczej w miesiącach, ale część prac nigdy nie została zrealizowana. To co udało się osiągnąć (nie tak mało) wymuszane było ciągłym nagabywanie z mojej strony. Kilka razy dziennie musiałem przypominać o projekcie, żeby za kilka dni przypomnienie powtórzyć i po miesiącu osiągnąć efekt. Wtedy chciałem go zamordować. Postanowiłem jednak zakończyć współprace i pozostać przy stosunkach koleżeńskich. Wiedziałem, że współpracy zawodowej nie dało się uratować.
Kilka dni temu postanowiłem pożalić się temu koledze na osobę, z która współpracuję przy projekcie mojbiznes.pl. On (projekt) też cierpi z powodu czyjegoś nieodpowiedzialnego podejścia do pracy. Stary, dobry kolega oświecił mnie. Oto kilka jego wypowiedzi. Moim kolegą pozostał między innymi ze względu na swoją szczerość:
„…tak, zajmuje się jeszcze grafiką, chociaż z moją systematycznością wolę się z tym nie wychylać”
„znam dużo gorszych, stary, ja znam kolesia, który markował pogrzeb swojej matki i ukrywał się pół roku na gg”
„nie jesteście na stopie stricte biznesowej jak mniemam, biznes i znajomości tak się kończą”
„bo kolega zrozumie, wybaczy, kolega to nie firma, nie pociągnie do odpowiedzialności, przecież kolesiom się takich rzeczy nie robi, ja mu wytłumaczę itd.”
„na moje nieszczęście, 90% moich zleceniodawców to moi znajomi”
„ostatnio zatrudniła mnie firma produkująca odkurzacze do zrobienia zdjęć ich asortymentu za 1000 zł, zupełnie ostrzy i poważni ludzie, żadnych cześć ani gadu gadu, dzień dobry, proszę pana, telefon, termin, ZERO spoufalania, to był najlepiej wykonany projekt jaki w życiu zrobiłem i chyba tak powinna praca wyglądać”
January 30th, 2007 at 2:27 am
[…] Sporo czasu minęło od mojego ostatniego wpisu tutaj. Zapomniałem w ogóle, że ten blog istnieje. Pamiętałem tylko, że istnieją dwa inne blogi: www.magoo.pl/blog oraz www.mojbiznes.pl/blog, a dojdą niebawem dwa następne (o tym na końcu). Przypomniała mi Kira, która widać przypadkiem się na niego natknęła. Pół roku temu odgrażałem się światu, że stworzę kolejny klon z serii digg.com i słowa dotrzymałem. Wiem, nie nadaję się na polityka. Co zyskał polski internet przez pojawienie się mojbiznes.pl ? Nie mi to oceniać, ale patrząc na statystyki mam wrażenie, że serwis na coś się komuś przydaje. Mam wiele pomysłów na jego dalszy rozwój, ale bywa, że mam związane ręce. […]
April 14th, 2007 at 4:20 pm
Praca z kolegami…
Do napisania tej notki skłoniła mnie postawa człowieka odpowiedzialnego za rozwój layoutu (a tym samym całego serwisu mojbiznes.pl). Przy okazji poszukuje programistę XHTML/CSS…